Przemysł oparty na produkcji tekstyliów może być górą złota. Przekonała sie o tym nie jedna miedzynarodowa firma. Jak ta gałąź rozwijała się w Polsce? Polskie tekstylia Należy zaznaczyć, iż przemysł włókienniczy to przetwórstwo wszelkich tkanin i dzianin, czyli tkactwo, przędzalnictwo i roszarnictwo. Dzięki jego działakności możemy nosić ubrania, cieszyć się ładnymi narzutami na łożkach i sofach. Jak wyglądały początki tego przemysłu w Polsce? Rozpoczeły się po wojnie, gdy nasze państwo zostało poddane procesom industrializacji.

Tekstylia rozwijano szczególnie w dwóch okręgach przemysłowych tj. na terenie Łodzi i Bielska. Niestety zacofanie polskiej gospodarki nie zostało zliwkidowane przez liczne inwestycje państwa w unowocześnianie poszczególnych zakładów i fabryk. Przede wszystkim, dlatego że przetwórstwo tekstyliów oznaczało bardzo wysokie koszty produkcyjne. Nie każdy właściciel zakładu chciał i mógł je ponosić.

Poza tym ludzie widzieli jak dobra jest konkurencja zagraniczna i to ona przejeła ostatecznie pozycje dominacyjną w tej gałęzi przemysłu. Do dzisiaj występuje tutaj regres. W dodatku zdecydowana większość materiałów potrzebnych do prowadzenia interesów opartych na włókiennictwie, jest w przypadku Polski importowana. Polacy posiadają jedynie uprawy lnu. Natomiast inne tekstylia musimy sprowadzać od sąsiadów lub daleko leżących krajów wschodnich, szczególnie jedwab, bawełne i wełne.

Kryzys szybko dotarł do właścicieli zakładów i do dzisiaj nie chce ich opuścić. Musimy pogodzić się z tym, że trzeba sprowadzać tkaniny z zagranicy. Natomiast konkurencja z znacznie tańszymi, importowanymi tekstyliami w sprzedaży nie jest możliwa. Na rynku nadal funkcjonują polskie firmy zajmujące się przetwarzaniem opisywanych surowców, lecz nie są to od dawna duże fabryki. Zostaliśmy zmuszeni do funkcjonowania w obrębie malutkich zakładów.

Ma to swoje wady, ale posiada również zalety. Małe przedsiębiorstwa produkują wyjątkowy i trwały towar, który ciężko porównac z chińskimi, tanimi produktami.

.